W tym artykule opisałem założenia idealnej strategii inwestowania. Jedyny problem, to brak możliwości przewidywania przyszłości. I przewidywaniu przyszłości poświęciłem kilka poprzednich wpisów na blogu.
Dziś postaram się sprawdzić czy do tej strategii można się przymierzyć,strat gdy nie potrafimy przewidzieć przyszłości. A przecież przyszłości przewidzieć nie potrafimy….
Pokazałem w poprzednich wpisach, że czasem nie dostrzegamy, że może istnieć jakaś trzecia ścieżka inwestowania. Że zamiast przewidywać przyszłość (czyli bycia, korzystania z porad ekspertów) lub całkowitego zdania się na szczęście poprzez mechaniczne zasady inwestowania można inwestować w oparciu o zasady dotyczące naszej aktualnej sytuacji (zabezpieczania zysków, ograniczania strat itp).
Jak te zasady inwestowania zachowawczego pasują do “idealnej strategii”?
1. Zamiast dokładnie wskazać kiedy mamy “górkę”…
… można wskazać moment, gdy już zaczęły się spadki i są one większe niż chwilowe wahania. To może oznaczać, że jest niestety szansa na dłuższe spadki na rynkach.
Po co? Aby wszystkie pieniądze, wraz z wypracowanymi zyskami wycofać z funduszy akcji.
A co gdy:
- rzeczywiście takie spadki nastąpią? Udało się nam wycofać pieniądze z funduszy agresywnych. Zabezpieczyliśmy te zyski, które dotychczas wypracowaliśmy (pamiętamy o tym jak szybko nasze zyski nikną w czasie spadków)
- gdy jednak chwilę potem zaczną się wzrosty? Historia pokazuje, że to się zdarzało. Ale czy można było to przewidzieć? Nie. Przynajmniej postąpiliśmy zgodnie z planem. I raczej trudno uwierzyć, że przy kolejnej takiej sytuacji znowu trafimy na “fałszywy” sygnał wycofania pieniędzy. Jeżeli całkowicie nie akceptujemy ryzyka to cóż, wycofując się z niewielką stratą możemy ją odrobić w np. rok, półtora w funduszach pieniężnych. A co by było, gdyby jednak nastąpiły dalsze spadki?
2. Powiedzieć, które bezpieczne fundusze na ten czas wybrać
W krótkim okresie czasu fundusze pieniężne potrafią mieć bardzo różne wyniki. W okresie roku może to być zarówno 3% jak i 7%. Ale nawet gdy nie wybierzemy najlepszego, nie ma to bardzo dużego wpływu na nasz zysk z inwestycji.
Aby mieć szansę na wybór jednak funduszu, który dawał w przeszłości systematycznie lepsze wyniki (a nie tylko sprawdzane np. na dzień dzisiejszy) zawsze można spróbować skorzystać z ocen funduszy portalu Opiekun Inwestora.
3. Zamiast dokładnie wskazać kiedy mamy “dołek”…
… można wskazać moment, gdy już zaczęły się wzrosty i są one większe niż chwilowe wahania. To może oznaczać, że raczej zaczęły się już wzrosty, które mają szansę trochę potrwać i dać zarobić.
To oczywiście tylko “szansa”, w końcu nie znamy przyszłości. Tak. Ale podczas gdy my już skorzystamy, wielu inwestorów będzie starało się przewidzieć przyszłość ciągle zastanawiając się czy to już ten moment?
Po co? Aby wszystkie pieniądze, wraz z wypracowanymi zyskami przenieść do funduszy akcji.
A co gdy:
- rzeczywiście będą trwały wzrosty? Będziemy zarabiać. Co prawda nie zaczęliśmy w “samym dołku” ale zapewniam, że mało kto zaczął. Także pośród tych, którzy przewidują przyszłość… Więc i tak zarabiamy lepiej niż większość..
- gdy jednak chwilę potem zaczną się spadki? Historia pokazuje, że to się zdarzało. Ale czy można było to
przewidzieć? Nie. Przynajmniej postąpiliśmy zgodnie z planem. Ale
pamiętajmy o zasadzie “1″ - gdyby takie spadki się pojawiły to cóż, po
prostu wycofamy się z niewielkim spadkiem.
Podczas gdy wielu inwestorów będzie zastanawiać się, czy to nie jest przypadkiem chwilowa korekta.
4. W trakcie długich wzrostów wcale nie chciałbym poznać funduszu, który w tym okresie zarobił najwięcej!
Podtrzymuję tę tezę. Nie znając przyszłości nie mogę wskazać tego najlepszego. Ale mogę starać się wybrać te fundusze, które w ostatnim okresie lepiej zarabiały. Po to aby co jakiś czas (miesiąc, dwa, trzy) dokonać zmiany tych funduszy na inne, lepsze.
To podejście (częsta zmiana funduszy) jest zaskakująco skuteczne (szczególnie gdy inwestujemy w polisie inwestycyjnej - dlaczego - o tym pisałem np. tutaj). Na tyle, że poświęcę temu zagadnieniu kilka wpisów w najbliższej przyszłości.
Oczywiście, dokonywanie zmian w oparciu o wynik za poprzedni miesiąc jest bardzo losowe. Dlatego warto skorzystać z ocen portalu (analizujących systematyczność zachowania się funduszy). W ten sposób pewnie nie wybierzemy tego najlepszego, ale raczej będą to te, ze środka stawki lub lepsze.
5. Czasem się pomylimy
Nie ma takiej możliwości aby nie popełnić błędu. Ale jakie to mogą być błędy?
- przeniesiemy pieniądze do funduszy pieniężnych, a tu nadal będą trwać wzrosty. Cóż. Trudno. Przenieśliśmy je dlatego, że uznaliśmy to za ważny moment. Zabezpieczyliśmy wypracowane zyski. To, że inni zarabiają - możemy zazdrościć. Ale też pamiętać, że w innych sytuacjach to my wygrywamy.
- przeniesiemy pieniądze do funduszy akcyjnych, a tu zaczną się spadki. Cóż. Może się zdarzyć. Ale od tego mamy regułę 1. Czyli nawet gdy to się stanie, wycofamy się z tej błędnej decyzji odpowiednio wcześnie minimalizując skutki takiej sytuacji. Podczas gdy wielu inwestorów będzie wierzyć, że to chwilowa korekta. Co nie musi być prawdą.
- nie wybierzemy najlepszego funduszu - to akurat najmniejszy problem. Dzięki zasadzie numer 4. mamy i tak szansę być blisko najlepszego, a już z pewnością o wiele lepsi niż najgorszy fundusz. Właśnie przez dość częstą zmianę funduszy.
Pamiętajmy, że nie nastawiamy się tutaj na jakiś maksymalny możliwy zysk. Te metody nastawiają się przede wszystkim na zabezpieczanie wypracowanych zysków oraz zarabianie, ale nie za wszelką cenę.